piątek, 15 czerwca 2012
Chapter One
Kilka dni po kupieniu mieszkania i podpisania umowy zamówiłam sobie samochód, który przewiezie wszystkie moje rzeczy do nowego mieszkania. Sama jednak musiałam dostać się tam pociągiem. Miałam tam jechać aż trzy godziny, więc wzięłam ze sobą zeszty z zaczętą nową książką. W głowie zaczął mi się rodzić pomysł o sławnej nastolatce, która chodzi do gimnazjum, lecz marzy o tym, aby chociaż na chwilę odpocząć od śpiewania, lecz jej rodzice i bardzo wymagający menadżer na to nie pozwalają. Dziewczyna musi uporać się jednocześnie z nauką, podróżowaniem po całym świecie, śpiewniem i różnymi innymi rzeczami. Wydawało mi się to świetnym pomysłem. Moje myśli były naładowane sytuacjami z tej książki, lecz trudno było to przelać na papier i to w poprawnej formie.
Trzy godziny zleciały mi na pisaniu. Zdążyłam akurat skończyć 7 rozdział, gdy pociąg się już zatrzymał. Wzięłam moje rzeczy i wysiadłam z pociągu.
- A gdzie mój Matt Pokora ? - pomyślałam sobie, gdy spadł mi zeszyt. Sama zaśmiałam się do siebie. Nagle zadzwonił mój telefon. Szybko odebrałam.
- Halo ? - spytałam wychodząc po schodach.
- Witaj, Julia. Jestem Piotr Agentczuk, organizuję zloty fanów autorów różnych książek. Chciałem zapytać, czy zgodziłabyś się na zorganizowanie czegoś takiego na twoją cześć - usłyszałam.
- No pewnie... Jasne. To naprawdę ciekawy pomysł, lecz nie wiem czy ktokolwiek by przyszedł - oznajmiłam.
- Masz naprawdę dużo fanów, więc można spróbować - odparł.
- No dobrze - powiedziałam omijając śpieszących się ludzi.
- Wszelkie informacje na ten temat wyślę ci mailem. Plakaty będą już jutro wisieć w całej Warszawie - powiedział.
- Dobrze, dziękuję - powiedziałam.
- Do usłyszenia.
- Tak, do usłyszenia - odpowiedziałam. Nie lubiłam takich sztywnych rozmów, ale ostatnio było ich co raz więcej. Gdy schowałam telefon do kieszeni popatrzyłam przed siebie. Zobaczyłam duży billboard z naszą polską reprezentacją piłki nożnej. Wtedy przypomniałam sobie, że już za 5 dni zaczyna się Euro 2012. Uwielbiałam piłkę nożną. Od urodzenia w nią grałam. Zawsze z kolegami z podwórka. Gdy wszystkie dziewczyny z mojego wieku bawiły się lalkami barbie ja wolałam pograć w piłkę. Sama nie wiedziałam czemu tak. Może dlatego, że miałam o rok starszego brata. Ale w wieku dziewiętnastu lat w sumie było to już nie ważne. Przestałam grać w piłkę i skupiłam się na pisaniu, czasami wydawało mi się, że nawet za bardzo.
Gdy dotarłam na miejsce gdzie było moje nowe mieszkanie zadzwoniłam dzwonkiem. W środku miał czekać właściciel. Nikt jednak nie otwierał. Wyciągnęłam z torby telefon i zadzwoniłam do pana zapominalskiego. Jak się okazało nie miał ona czasu, żeby na mnie poczekać, ponieważ poszedł na rodzinny obiad. No kurde sory. Co ja niby miałam robić. Gdzie się podziać ? Usiadłam na brudnych schodach i spokojnie czekałam na tego niemiłego już pana. Nie mogłam usiedzieć tam więc postanowiłam iść się przejść. Miałam tylko torbę podręczną, w której były najpotrzebniejsze rzeczy na jedną noc. Wyszłam z budynku. Zaczęłam iść przed siebie. Nie znałam za dobrze Warszawy, więc rozglądałam się dookoła. Nagle zobaczyłam ogromną halę sportową. Była otwarta, więc postanowiłam wejść do środka. Powoli i pocichu wchodziłam do środka. Słyszałam dźwięki odbijającej się piłki i mężczyzn. Sala była duża. Usiadłam na ławce i zaczęłam się przyglądać postacią znajdującym się na boisku. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom ! Byli to reprezentanci polski na Euro.
- Przepraszam, ale co to ma być ?! To prywatny trening ! - z mojego transu wyrwał mnie pan Smuda.
- Ja... - zaczęłam się jakoś tłumaczyć.
- Trenerze, ja to załatwię - powiedział Szczęsny i zaczął do mnie podchodzić. Wszystko wydawało się w spowolnionym tępie, jak w jakimś filmie. Czułam się jak w raju... Wojtek był taki niesamowity... Cuuudo !
- Ym... Ja już sobie idę - odparłam.
- Eyy, czekaj... To ty jesteś Julia Sablewska ? Od ksiązki Ostatnie Pożegnanie ? - zapytał chłopak.
- Tak, to ja... - uśmiechnęłam się. Cieszyłam się, że ktoś taki jak on rozpoznał mnie.
- Uwielbiam twoją książkę. To była jedyna książka, która tak bardzo mnie zaciekawiła - posłał mi ciepły uśmiech. - Tak w ogóle co robisz w Warszawie ? Z tego co słyszałem, to mieszkasz w innym miejscu.
- Ja... - przerwał nam trener.
- Wojtek ! Nie mamy czasu ! - krzyknął trener.
- Dobra, ja już sobie pójdę - odparłam.
- Miło było cię poznać - podał mi rękę, a ja zrobiłam to samo. Lekko uścisnął moją dłoń, a gdy chciał zabrać swoją to zachaczył o moją torbę i ją upuściłam.
- Przepraszam - odparł.
- Nic nie szkodzi. Cześć - uśmiechnęłam się i szybko wyszłam z budynku. Na zewnątrz potwornie padało. Nie miałam przy sobie parasola, ani nic. Zaczęłam biegiem podążać w stronę mojego nowego mieszkania. Gdy byłam na miejscu czekał tam już właściciel. Przeprosił mnie za całe zamieszanie i sobie poszedł. Zostałam sama. Szybko wzięłam z mojej torby ręcznik, dużą koszulkę brata i bieliznę po czym poszłam pod prysznic. Mieszkanie było ładne, lecz jeszcze puste. Moje rzeczy miały dotrzeć dopiero na drugi dzień.
Gdy byłam gotowa do spania okryłam się moim swetrem i włączyłam laptopa podpinając do niego mój przenośny internet. Weszłam na mojego dopiero co założonego bloga i zaczęłam pisać post :
,, Cześć !
Pierwszy dzień w Warszawie nie za bardzo udany. Męczące 3 godziny w pociągu, potem szukanie mieszkania. Właściciel oczywiście na mnie nie czekał -,- Poznałam naszego Polskiego bramkaża, ale rozmawiałam z nim tylko przez chwilę. Serio miły gość. Potem zastał mnie deszcz i biegiem do mieszkania. Na szczęście jestem już w środku wykąpana i w ogóle. Niestety nie mam ze sobą nawet głupiego koca i poduszki więc ratuje mnie jedynie spanie pod swetrem. Kurde, po prostu jakaś tragedia. Jutro na szczęście przyjeżdżają z moimi rzeczami i mam nadzieję, że będzie wszystko wporządku.
Tak więc ten dzień zaliczam do nieudanych...
UWAGA ! Szykuje się zlot fanów mojej książki... Wyczuwam pustkę, Milordzie... Ale jeśli coś się dowiem to Wam napiszę. Może ktoś wpadnie ;). Teraz spadam spać. Chcę jak najszybciej zakończyć ten dzień.
Żegna Was Wasza Julka xo "
Dodałam szybko tego posta i wzięłam moją torbę w poszukiwaniu mojego zeszytu z pomysłem na nową książkę. Nie mogłam go znaleźć. Pewnie musiał mi wypaść, gdy biegłam do mieszkania.
- Cholera ! - powiedziałam rzucając torbę na bok. Zgasiłam światło i zasnęłam.
Kolejnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi. W samej koszulce poszłam otworzyć. Okazało się, że byli to panowie od przeprowadzek. Zaczęli wnosić moje wszystkie rzeczy, a ja włączyłam laptopa. Weszłam na moją pocztę i otworzyłam wiadomość od faceta, który organizuje zlot fanów mojej książki. Przeczytałam wszystko i okazało się, że to już za dwa dni. Naprawdę bardzo szybko mnie o tym poinformował. Weszłam na bloga i od razu napisałam co i jak z tym całym zlotem. Nie sądziłam, że ktokolwiek będzie czytał mojego bloga, ale jak okazało się miałam ponad sto komentarzy pod poprzednio dodanym postem. Cieszyłam się z tego powodu. Gdy wszystkie rzeczy były już w mieszkaniu podziękowałam paną i zaczęłam szukać moich ubrań. Gdy je znalazłam wzięłam szybki prysznic i się ogarnęłam. Załyżyłam zwykłe dresy, rozciągniętą koszulkę i ciepłe skarpety. Nienawidziłam deszczowych dni. Nic mi się wtedy nie chciało, ale przecież musiałam rozpakować wszystkie rzeczy. Nie wiedziałam od czego zacząć, lecz pierwsze postanowiłam ułożyć ubrania w dużej lustrzanej szafie. Następnie w kolejce były wszystkie książki jakie tylko miałam. Nowe rzeczy do kuchni ułożyłam tak jak miały być. Salon troche przemeblowałam, na pułeczkach poukładałam różne zdjęcia i na koniec poszłam do sypialni, gdzie pościeliłam moje łóżko fioletową pościelą. Potem wszędzie wytarłam kurze, odkurzyłam i umyłam podłogi. Tak spędziłam cały dzień.
Wieczorem usiadłam na mojej białej kanapie ze skóry, która znajdowała się w salonie i uruchomiłam laptopa. Weszłam na mojego facebook'a. Na moim FanPage'u ciągle przybywało fanów. Cieszyłam się z tego, ponieważ oznaczało to, że jednak trochę Polaków jeszcze czyta książki... W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi. W mojej wyobraźni pojawiły się znowu różne demony, faceci z piłami mechanicznymi, lub potwory, które wciągają do telewizora.
- Julka, dorśnij ! - stuknęłam się w czoło i pognałam otworzyć drzwi. Był to tylko pan Piotr, który chciał wręczyć mi kilka ulotek o zlocie moich fanów... Podziękowałam mu, po czym weszłam do mieszkania zamykając drzwi na wszystkie możliwe zamknięcia. Mimo mojego wieku, miałam czasami takie dni, w których bałam się sama swojej wyobraźni... Po chwili położyłam się w łóżku, włączyłam telewizor na kanał muzyczny i zasnęłam.
Kolejny dzień wydawał się być taki sam jak poprzedni, tylko bez sprzątania. Nie chciałam się nudzić, więc ubrałam się i z samego rana wyszłam przejść się po Warszawie. Ludzie wszędzie pędzili. Nikt nigdy nie zatrzymał się, aby spojrzeć na kogoś, uśmiechnąć się do niego i zapytać jak leci, czy wszystko w porządku ? Każdy był tylko skupiony na sobie i na tym, żeby jak najszybciej załatwić wszystkie sprawy... Czasami przecież fajnie byłoby trochę zwolnić, uśmiechnąc się i spędzić miło czas nawet ten, podczas którego musimy załatwić najgorsze sprawy na świecie. Tak bardzo się zamyśliłam, że na kogoś wpadłam. Szybko wróciłam do realnego świata i popatrzyłam na ofiarę mojej nieuwagi.
- Ooo, Julia... - na przeciwko mnie stał Wojtek.
- A no tak, cześć - uśmiechnęłam się.
- Cóż za małe miasto z tej Warszawy - zaśmiał się chłopak.
- A no - zaśmiałam się lekko patrząc w jego oczy.
- Gdzie tak pędzisz ? - zapytał.
- Pędzę ? Hm... Spaceruję sobie po Warszawie, bo nie mam co robić w mieszkaniu - odparłam.
- Aha. A ja właśnie muszę iść na trening - skrzywił się. - Tak cholernie mi się nie chce... A szczególnie dzisiaj...
- Ehh... Przynajmniej masz co robić - tyrpnęłam go leciutko.
- Co robisz jutro ? - spytał.
- Rano nic, w południe pewnie też nic, a około 16 idę na zlot moich fanów, gdzie pewnie będzie pustka - odparłam zniechęcona.
- Zlot fanów ? A mogę przyjść ? - zapytał.
- No pewnie, jeśli tylko chcesz... - wyciągnęłam z torebki ulotkę i mu ją wręczyłam. Chłopak popatrzył na zółtą kartkę z czarnym wydrugiem i się uśmiechnał.
- Będę napewno - powiedział.
- Ok, to fajnie.
- Dobra, ja muszę lecieć bo trener mnie zabije - zaśmialiśmy się.
- To pa - powiedzieliśmy równo. Wojtek dał mi buziaka w policzek, po czym oboje poszliśmy w swoją stronę. Wróciłam do domu, ponieważ znudziło mi się bezsensowne chodzenie po Warszawie.
______
Gdy byłam już pod mieszkaniem zorientowałam się, że mam kompletnie pustą lodówkę. Nie weszłam nawet do środka, tylko wyruszyłam po jakieś zakupy.
Po godzinie byłam już w mieszkaniu. Rozpakowałam zakupy i poukładałam je tam gdzie miały być. Nie mogłam się doczekać następnego dnia. Byłam bardzo ciekawa ile osób przyjdzie, aby się ze mną zobaczyć.
Gdy rozpakowałam zakupy włączyłam mojego laptopa, weszłam na twitter'a. Dodałam tweeta :
,,Jeśli jutro będziesz na zlocie moich fanów w Warszawie RT :)".
Po krótkiej chwili miałam już 49 retweetów. Ucieszyłam się. Zalogowałam się na mojego bloga, po czym zaczęłam pisać posta
" Siema miśki ! ; *
Jak tam u Was ? U mnie całkiem dobrze.
Cholernie mi się nudzi :( ja chcę już jutro, no ! Mam nadzieję, że przyjdziecie, bo smutno mi będzie, jak zastanę pustkę. Chociaż w sumie... Nigdy nie wierzyłam w to, że moją książkę przeczyta więcej niż 10 osób.
Zaraz muszę wybrać coś, co nadaję się na jutro. W co polecacie się ubrać ?
Tak w sumie, to myślę o małej zmianie wyglądu postów. Fajnie by było dodawać różne zdjęcia, a nie tylko tekst. Ale o tym jeszcze pomyślę ;) W pierwszej kolejności muszę znaleźć mój aparat, aby wziąć go jutro ze sobą ;p
A teraz uciekam pod prysznic ;D
Julka x "
Dodałam post, opublikowałam link na twitter'ze i facebook'u, po czym już po chwili na liczniku zaczęło być co raz więcej wyświetleń. Zostawiłam wszystko włączone i poszłam poszukać czegoś fajnego na jutro. Miało być ciepło, więc wybrałam czarne, krótkie spodenki, które świeciły się od brokatu, do tego biała koszula, którą miałam włożyć do spodenek. Jeśli chodzi o buty to postawiłam na czarne szpilki. Bardzo mi się spodobał ten komplecik. Po chwili znalazłam aparat cyfrowy, który kupiłam kilka miesięcy temu. Po chwili wróciłam do laptopa. Nie miałam co robić więc wpisałam w google "Wojciech Szczęsny". Weszłam na Wikipedię i przeczytałam wszystko co tam było. Nagle zobaczyłam link to jego twitter'a. Weszłam i dałam "follow". Gdy czytałam inne artykuły to natknęłam się na zdjęcia z jakąś dziewczyną. Pisało tam, że on z nią jest itd. W innym znowu artykule było, że już nie są parą. Szczerze ? Nie za bardzo mnie to obchodziło.
Kolejnego dnia wstałam około 13 bardzo radosna. Cały czas chodziłam cała w skowronkach. Wzięłam długi prysznic. Umyłam moje długie blond włosy. Wysuszyłam je i lekko zakręciłam. Zeszły mi tak dwie godziny. Miałam tylko godzinę do rozpoczęcia. Szybko się ubrałam, do małej torebki spakowałam telefon, portfel i 2 czarne markery, które zawsze ze sobą nosiłam nawet nie wiem czemu. Wyszłam z mieszkania zamykając je na klucz. Potem idąc w stronę miejsca w którym wszystko miało się odbyć włączyłam na telefonie mojego bloga i zaczęłam pisać posta :
" Aaaa ! To już za chwile ;D Nie mogę w to uwierzyć ;p tak bardzo czekałam na ten dzień. To jest druga poważna rzecz w mojej "karierze". Pierwsze, to wydanie książki, a teraz to. Nie mogę w to uwierzyć. Właśnie idę do hali w której ma się to wszytko odbyć ;) Ja chcę już tam być, no ! ;D Dobra, dobra... nie zanudzam już... To widzimy się na miejscu ? no raczej tak...xd
Pa ! x "
Dodałam tweeta i cała podekscytowana przyśpieszyłam trochę krok.
Popatrzyłam na ulotkę...
- Tak, to chyba jest to miejsce - pomyślałam sobie patrząc na ogromny budynek. Zaczęłam otwierać drzwi, które ledwo co się otwierały, bo się zacinały. Zapytałam jednego mężczyznę, gdzie mam się udać. On miło mnie przywitał i kazał iść po schodach do sali numer 12. Była ona ogromna. Na końcu znajdował się stolik, a koło niego krzesło. Usiadłam tam i z uśmiechem zaczęłam czekać... 5 minut, 10, 15, 20... Po godzinie czekania zrobiło mi się smutno. Do moich oczu napłynęły łzy. Weszłam na twitter'a i dodałam tweeta :
" Nikt nie przyszedł... Smutno mi, no ale trudno... Najwidoczniej moja książka wcale nie jest taka dobra jak inni mówią... Może robią to, żeby nie było mi smutno ?"
Opublikowałam to, wzięłam moją torebkę i zaczęłam schodzić po schodach na dół. Miałam spuszczoną głowę, ponieważ nie chciałam, żeby ktokolwiek zobaczył mój cholerny smutek i łzy napływające do moich oczu. Gdy byłam na dole zauważyłam kilku mężczyzn szarpiących się z drzwiami.
- Co się stało ? - zapytałam.
- Drzwi się zacięły. Za drzwiami stoją ludzie krzyczący, że żądają spotkania z tobą. Staramy się to naprawić, ale nie wiemy ile nam to zajmie - powiedział jeden facet. Na mojej twarzy od razu pojawił się ciepły uśmiech.
- To jednak przyszli - powiedziałam do siebie. Nie mogłam w to uwierzyć.
- A nie ma tu drugiego wejścia ? - zapytałam.
- Chłopaki ! No właśnie ! Tylne wejście ! Zapomnieliśmy ! - powiedział starszy pan.
- Gdzie ono jest ? - spytałam.
- Proszę iść tym korytarzem i potem skręcić w prawo i już na wprost będą drzwi - powiedział ten sam mężczyzna. Szybko poszłam w wyznaczone przez niego miejsce. Gdyby nie moje wysokie buty to z chęcią bym pobiegła. Po chwili znalazłam się koło ogromnej ilości ludzi dobijających się do tamtych drzwi. Gdy mnie zobaczyli wszyscy się na mnie rzucili i zaczęli przytulać. Rozpłakałam się ze szczęścia. Tuliłam ludzi, których w głębi duszy znałam od zawsze.
- Kocham was - mówiłam do nich. Potem razem ze wszystkimi weszliśmy do budynku tylnym wejściem. Od razu podążyliśmy w stronę sali 12. Tam wszyscy ustawili się w kolejce i prosili o moje autografy na dużej ilości egzemplaży mojej książki, którą kupili. Robili też ze mną zdjęcia, które mieli mi potem wysłać na maila. Zrobiłam też listę, na której chciałam żeby podpisali się imieniem i nazwiskiem. Chciałam na zawsze zapamiętać tamtych ludzi.
- Można autograf od wschodzącej gwiazdy ? - usłyszałam męski, znajomy mi głos. Popatrzyłam przed siebie i ujrzałam Szczęsnego ze swoim kolegą Błaszczykowskim. Na ich widok szeroko się uśmiechnęłam.
- Ymmm... No pewnie - podpisałam się na książkach.
- Wow, dzięki. Postawię na honorowym miejscu - uśmiechnął się Kuba.
- Haha. Miło mi - zaśmiałam się.
- Hej, zrobisz nam zdjęcie ? - zapytał Wojtek jednej z dziewczyn.
- No pewnie - uśmiechnęła się. Stanęłam pomiędzy chłopakami i śliczna brunetka zrobiła nam zdjęcie. Potem znowu usiadłam na miejsce.
- Zobaczymy się potem ? - zapytał Wojciech.
- No pewnie... Wpisz mi swój numer na komórkę - podałam mu telefon. Szybko wpisał cyfry i oddał mi iPhone'a. Okazało się, że zapisał się do kontaktów jako "Wojtuś ; *". Lekko się zaśmiałam i on również. Potem oboje odeszli, a ja kontynuowałam podpisywanie książek i robienie sobie zdjęć z fanami. Było to niesamowite uczucie ! Cały czas myślałam, że nadal jestem małą dziewczynką, która marzy o tym, aby być wielką pisarką i, że zaraz się obudzę, ale ten "sen" się nie kończył. Po 4 godzinach wróciłam do domu. Bolała mnie już ręka i szczęka od uśmiechania się, ale był to bardzo pozytywny ból. Zdjęłam buty, od których potwornie bolały mnie nogi i poszłam pod orzeźwiający prysznic. Ubrałam się w koszulkę mojego brata i oczywiście bieliznę, po czym położyłam się w sypialni. Włączyłam na telefonie twitter'a i dodałam kolejny wpis.
" Amazing day, with amazing people ! Thank You guys ! x/ Niesamowity dzień, z niesamowitymi ludźmi ! Dziękuję Wam kochani ! x"
Wyłączyłam stronę, telefon odłożyłam na szafkę nocną, bo oduczyłam się już spać z telefonem pod poduszką, po tym jak zrozumiałam, że od tego boli mnie głowa. Ale już nieważne... No więc poszłam spać.
Obudziłam się około 3 w nocy. Przypomniało mi się, że powiedziałam Wojtkowi, że się z nim spotkam po zlocie moich fanów. Szybko wzięłam telefon do ręki. Wyszukałam jego numer i napisałam wiadomość sms.
"Przepraszam, że nie zadzwoniłam, ale kompletnie zapomniałam, o tym, że mieliśmy się spotkać. Obiecuję, że jutro, czyli dzisiaj się z tobą zobaczę :) Julka. "
Po chwili dostałam zaskakującą odpowiedź :
" Po co czekać do później ? ;) Zobaczymy się za chwilę ? :D "
Zaczęłam się szczerzyć do mojego iPhone'a.
" Haha. Co ćpałeś ? ;p "
" Myślę, że nic. Ale chciałbym się z Tobą spotkać, wtedy lepiej by mi się spało :D "
" No niech ci będzie ;p"
" To gdzie mieszkasz ?"
W następnej wiadomości napisałam mu adres mojego mieszkania. Potem poszłam się ubrać w czarne rurki i białą koszulkę z napisem "Rock This Girl !". Rzęsy lekko musnęłam tuszem i umyłam zęby. Akurat wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Wojtek, więc otworzyłam. Chłopak uśmiechnął się na mój widok.
- Idziemy do mnie, czy na spacer ? - zapytałam.
- Może na spacer ? - mówił opierając się o ścianę.
- Ok... - wyszłam z mieszkania i zamknęłam drzwi na klucz. Zeszliśmy po schodach, po czym wyruszyliśmy na spacer. Ulice oświetlały tylko latarnie. Czułam lekki strach, lecz wiedziałam, że mam przy sobie faceta, który dodawał mi otuchy. Szliśmy w ciszy. Nie wiedziałam o czym z nim rozmawiać. O piłce nożnej ? Sprawach prywatnych ? O tym co lubi w mojej książce ? Czemu chciał się ze mną spotkać ? Nie znałam go za dobrze, więc nie miałam pojęcia, co powiedzieć i czym go nie urażę, lub po prostu czym nie wprowadzę go w niestosowną sytuację.
- Hm... To co tam u ciebie ? Jak tam po dzisiaj ? - zapytał w końcu przerywając ciszę.
- A no bardzo fajnie. Nadal nie mogę uwierzyć, że tyle osób przyszło mnie zobaczyć - gdy tylko odpowiedziałam na jego pytanie od razu szeroko się uśmiechnęłam.
- Hehe. A wiesz, że bardzo spodobałaś się Kubie ? - zapytał.
- Tak ?
- No - lekko posmutniał.
- Coś nie tak ?
- Nie, nie... - próbował jakoś się wykręcić od odpowiedzi.
- Na pewno ?
- Tak, tak... No ok, nie... - odparł.
- No to powiedz o co chodzi...
- No bo zawsze jest tak, że jak poznam jakąś dziewczynę i potem poznam ją z Kubą, to on od razu na nią, leci, a ona na niego i w tym przypadku jest tak samo - spuścił głowę na dół.
- A kto powiedział, że on mi się podoba ? Jakoś tak większą sympatią darzę ciebie - lekko dźgnęłam go łokciem, a chłopak spojrzał na mnie i zrobił ze swoich ust półkole.
- Miło coś takiego słyszeć od tak inteligentnej pisarki - powiedział. W tym samym momencie usłyszałam, że dzwoni mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił mój siedemnastoletni brat. Było to dziwne, że dzwonił o tej porze więc z niepokojem odebrałam.
- Halo ?
- Cześć - usłyszałam jego załamany i zapłakany głos.
- Kamil ? Co się stało ? - od razu zapytałam.
- Ku*wa... Oni znowu się kłócą, winią mnie za wszystko, traktują jak jakiegoś niewolnika - powiedział piskliwym głosem. Od razu wiedziałam, że chodzi o moich rodziców. Wiedziałam, e głupio zrobiłam wyjeżdżając i zostawiając tam mojego młodszego brata. Nie mógł nic zrobić bo miał 17 lat.
- Ja pie*dole... - po moich brzydkich słowach do głowy przyszedł mi pomysł...
- Zamknij pokój na klucz. Spakuj wszystkie twoje rzeczy i czekaj cierpliwie - powiedziałam i się rozłączyłam.
______
Byłam wściekła na moich rodziców, bo to było wiadome, że oni teraz uwzięli się na moim bracie, bo ja wyjechałam.
- Wojtek... Masz samochód, prawda ? - zapytałam niepewnie.
- Tak, a co ? - zapytał.
- Bo w domu, w którym kiedyś mieszkałam, jest strasznie kiepska sytuacja, z resztą przez to się wyprowadziłam i teraz muszę jechać po mojego brata... Pożyczył być samochód ? - spytałam robiąc słodkie oczka.
- No pewnie. A jechać z tobą ?
- Jeśli to nie problem, to tak...
- A gdzie trzeba jechać ?
- Do Krakowa - powiedziałam.
- Aaa... No ok - odparł. Potem szybko poszliśmy do jego samochodu. Podejrzewałam, że samochodem będą to jakieś 5, 6 godzin drogi. Cieszyłam się, że zgodził się jechać w nocy. Miałam prawo jazdy, więc postanowiliśmy się zamienić miejscami w połowie drogi.
Po niecałych 6 godzinach dotarliśmy do mojego dawnego domu. Była 9 rano. Wojtek i ja byliśmy bardzo zmęczeni. Szczęsny spał. Zaparkowałam pod domem i wysiadłam z samochodu. Poszłam pod drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Zanim otworzono mi drzwi słyszałam krzyki. Gdy otworzył mi tata zrobił dziwną minę na mój widok.
- A ty tu jeszcze czego ?! Wyprowadziłaś się, to teraz wypi**dalaj ! - krzyknął do mnie.
- Nie przyjechałam do was, tylko do mojego brata - w tym samym momencie ujrzałam Kamila wychodzącego ze swojego pokoju z dwoma walizkami i jedną dużą torbą.
- A ty młody gdzie się wybierasz ? - krzyczała matka bijąc go jakąś szmatą. W tym momencie poczułam, że ktoś za mną stoi. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Wojtka.
- Coś nie tak ? - zwrócił się do mnie "W".
- Wszystko ok - uśmiechnęłam się. Potem weszłam do domu i pomogłam Kamilowi wziąć walizki, tak samo jak Szczęsny.
- Ponowię moje pytanie ! Gdzie ty się gówniarzu wybierasz ?! - krzykęła ta baba. No ok, nie popieram wyrażania się tak o swoich rodzicach, ale przyznajcie... W tym przypadku inaczej się nie da.
- Ten gówniarz, jak to go nazwałeś zamieszka ze mną - powiedziałam.
- Co ty ku*wa pie*dolisz ?! No chyba nie ! - starał się wyrwać mi walizkę mojego brata z rąk, ale do akcji wkroczył Wojtek.
- Proszę pozwolić, że ja to zabiorę - wow, zdziwiłam się, że robił to tak kulturalnie.
- Dobra, ty idź lepiej wytrzeźwiej, i potem zadzwoń. Może pogadamy - odparłam zamykając drzwi od domu przed jego nosem. Potem szybko odeszłam. Chłopaki pakowali walizki do samochodu, więc ja usiadłam na przednim siedzeniu. Potem oni dołączyli. Tym razem za kierownicą siedział Wojtek. Wyruszyliśmy w drogę.
- Dzięki Julka... Co ja bym bez ciebie zrobił. Nie wiesz co tam się działo... Jak jeszcze tam mieszkałaś to razem dawaliśmy radę, ale sam... Nie potrafiłem nic zrobić - odparł, a do moich oczu napłynęły łzy. Nadal miałam żal do siebie o to, że go tak tam zostawiłam. On zawsze mi pomagał. Gdy byliśmy młodsi, on zawsze oszczędzał kasę, a ja ciągle coś kupowałam... A jak coś na prawdę potrzebowałam, to wtedy Kamil mi pomagał. To może słaby przykład, ale on jest serio cudownym bratem.
- Ehh. Przepraszam cię - odparłam ze łzami w oczach. Spuściłam głowę, bo nie chciałam, żeby ktokolwiek zobaczył moje łzy. Wojtek jak zawsze wszystko widział... Położył dłoń na mojej nodze i lekko ją "pogłaskał", po czym posłał spojrzenie z serii "nie martw się, jesteś dobrą siostrą".
W samochodzie cholernie mi się nudziło, więc weszłam na bloga w telefonie i dodałam post o treści :
" Siema ! ;)
Właśnie wracam z rodzinnego miasta ( Kraków ). Byłam po brata, bo jakoś tak się stało, że ze mną zamieszka. Szczegóły są bardzo prywatne, więc nie będę ich zdradzać. Teraz jadę samochodem do mnie. Jeszcze jakieś 3 godziny pojedziemy :( Nudnooo mi :( Może dam "follow" kilku osobą na twitter'ze ? :D Dobra, zobaczymy... :P
Papa ! x "
Potem zrobiłam zdjęcie Wojtkowi, który prowadzi samochód i dodałam na twitter'a.
" It's Wojtek Szczesny...my driver :D Cool, huh ? ;p"
Po chwili było już dużo RT i FAV. Tak w sumie, to cieszyła mnie ta popularność.
Po kilku godzinach dotarliśmy do mojego mieszkania. Szczęsny pomógł nam wnieść walizki, po czym poszłam odprowadzić go do samochodu.
- Na prawdę ci dziękuję - powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Nie ma za co... Ale nie sądziłem, że sytuacja była aż tak kiepska - odparł.
- Tak, ja też nie...
- Dobra, ja już pojadę - uśmiechnął się.
- Ok, to idź się wyspać.
- Pa - dał mi buziaka w policzek.
- Cześć - powiedziałam z uśmiechem i poszłam do mojego mieszkania, gdzie czekał mój brat. Chłopak siedział w salonie na kanapie i patrzył na ekran swojej komórki.
- Dobra, ja idę spać, bo nie spałam całą noc. Czuj się jak u siebie - powiedziałam i poszłam do mojej sypialni zamykając drzwi na klamkę. Położyłam się na łóżku i od razu zasnęłam.
***
Hej kochani ! Jak widzicie połączyłam dwa rozdziały ze sobą ;D Ponieważ mam troszkę inny pomysł na prowadzenie tego bloga ;p W treści nic się nie zmieniło ;D
+ Jest tu jeszcze kawałek czegoś co napisałam nowe ;) Przeczytajcie ;p
Ps. Każdy rozdział i nowa część są oddzielone linią ;)
Komentujcie co myślicie o tym nowym kawałku ;D
Prolog
Były już 2 lata po moich osiemnastych urodzinach, a ja dalej mieszkałam z rodzicami, z którymi nie zawsze za dobrze się dogadywałam. Wydałam książkę pod tytułem "Ostatnie Pożegnanie". Bardzo dużo na tym zyskałam. Kiedyś nikt nie chciał wydać mojej książki, a teraz przysyłano mi różne propozycje z wielu wydawnictw. Każde było o tej samej treści, że jak tylko napiszę coś kolejnego, to mogę się do nich zwrócić. No cóż, miałam ochotę na tym skorzystać, ale po wydaniu tej jednej książki kompletnie zacięła się moja wena twórcza. Niby minął od tego dopiero niecały rok, ale wydaje mi się, że to już koniec mojej niby kariery. Nie chciałam jednak szybko tego kończyć, ponieważ marzyłam o tym od wielu lat. Postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Zaczęłam szukać mieszkania gdzieś w Polsce, w którymś z wielkich miast. Przeglądając w internecie oferty mieszkań natknęłam się na całkiem ładne, nie małe, nie duże mieszkanko w sam raz dla mnie. Znajdowało się w Warszawie. Wydawało się całkiem spoko. Zadzwoniłam właściciela i zapytałam co i jak. Podjęłam decyzję, że tam zamieszkam.
***
Tak więc tu Carolciaaakkk ;)
Jak każdy wie trwa Euro2012... Dzięki temu naszła mnie mała wena, która męczy mnie od kilku dni. Myślałam, że mi przejdzie, ale to nie dawało mi spokoju. No więc zaczynam pisać o Szczęsnym. Czy ktoś będzie czytać ? Nie wiem, ale zawsze warto spróbować ;)
Tak przy okazji to The Last Farewell już nie długo będzie skończone, potem mały retusz i wysyłamy do wydawnictwa ;D
Zapraszam do czytania i komentowania ;)
Pozdrawiam, Karolina xo
***
Tak więc tu Carolciaaakkk ;)
Jak każdy wie trwa Euro2012... Dzięki temu naszła mnie mała wena, która męczy mnie od kilku dni. Myślałam, że mi przejdzie, ale to nie dawało mi spokoju. No więc zaczynam pisać o Szczęsnym. Czy ktoś będzie czytać ? Nie wiem, ale zawsze warto spróbować ;)
Tak przy okazji to The Last Farewell już nie długo będzie skończone, potem mały retusz i wysyłamy do wydawnictwa ;D
Zapraszam do czytania i komentowania ;)
Pozdrawiam, Karolina xo
Subskrybuj:
Posty (Atom)